wtorek, 17 grudnia 2013

Mili,
Cóż za nieregularna blogerka w swej publikacji.
Już nadrabiam kilkoma zdaniami. Aktualnie jest mi tu dobrze. Trochę tylko czasem wieje. No i ciągle jest mi zimno, choć to akurat żadna nowość. Miasto jest przecudne. Dużo zieleni, mnóstwo parków i skwerów na każdym miejscu. Szkoda, że nie czas na piknik, tzn że nie najlepszy czas na piknik, bo przecież zawsze można w kurtce puchowej coś przekąsić na trawie. Why not?

Spotykam tutaj bardzo przyjaznych ludzi, na prawdę to cud z nieba, który codziennie doceniam:)
Pracuje sobie w miejscowości na północ od Oxford, Bicester. Znajduje się tam mekka konsumpcji, a mianowicie Bicester Village. (dla leniwych wrzucam link: http://www.bicestervillage.com/ )  Mam przyjemność świadczyć swoją prace francuskiej firmie kosmetycznej o pięknej nazwie L'occitane. Na razie kontrakt mam na czas krótki, a jak będzie wyglądała przyszłość to zobaczę, choć nadal mam nadzieje na przyszłość:). Zasadniczym atutem, oprócz tego, że mogę pracować, jest to, że ładnie pachnę:D

Za równy tydzień zagości u mnie szanowny małżonek. Przybędzie by połamać się ze mną opłatkiem i zaśpiewać kolędę. Bardzo to urocze, niezwykłe i wzruszające.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz